Współuzależnienie to „życie czyimś uzależnieniem” kosztem własnego życia. Inaczej można powiedzieć, że jest to błędne przystosowanie się do sytuacji, w której bliska Ci osoba ma problem z nałogiem. Zgodzisz się z tą definicją?
Rola „ratownika” to jedno z najczęściej spotykanych zachowań u osób współuzależnionych. Polega ona na tym, że osoba bliska uzależnionemu próbuje przejąć za niego odpowiedzialność i nieustannie go chronić przed konsekwencjami nałogu.
Na czym to polega?
- Ukrywanie problemu – np. tłumaczenie partnera w pracy („jest chory” “zatruł się”), sprzątanie po jego piciu, spłacanie jego długów.
- Kontrolowanie – sprawdzanie, gdzie jest, ile wypił, z kim się spotyka, szukanie i wylewanie butelek.
- Odpowiedzialność za emocje – staranie się „utrzymać spokój w domu”, by nie sprowokować do sięgnięcia po używkę.
- Poświęcanie siebie – rezygnowanie z własnych potrzeb, snu, odpoczynku, kariery, znajomych, spotkań z dalszą rodziną, aby „ratować” osobę uzależnioną.
- Zastępowanie – przejmowanie obowiązków (finansowych, rodzinnych, zawodowych, społecznych), które należą do uzależnionego i “gaszenie za nie pożarów”.
Jakie są tego skutki:
- Dla osoby współuzależnionej – chroniczne zmęczenie, poczucie bezradności, a w końcu utrata własnego życia i tożsamości.
- Dla osoby uzależnionej – brak realnych konsekwencji nałogu, co paradoksalnie utrwala uzależnienie (bo „zawsze ktoś mnie uratuje”), pogłębienie nałogu.

