„Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego” – współuzależnienie w świetle psychologii
Przykazanie „Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego” pochodzi z Biblii (por. Ewangelia według św. Mateusza 22,39). Bywa interpretowane jako wezwanie do bezwarunkowej troski o drugiego człowieka. Jednak z perspektywy psychologii rodzi się pytanie: czy miłość do bliźniego oznacza poświęcanie siebie? Czy pomaganie zawsze jest wyrazem zdrowej miłości? W kontekście współuzależnienia odpowiedź nie jest oczywista.
Czym jest współuzależnienie?
Współuzależnienie to zespół utrwalonych schematów w emocjach izachowaniach, które rozwijają się u osób funkcjonujących w bliskiej relacji z osobą uzależnioną (np. od alkoholu, narkotyków, hazardu). Charakterystyczne cechy współuzależnienia obejmują:
- silną potrzebę kontroli sytuacji i drugiej osoby,
- branie odpowiedzialności za emocje i zachowania partnera,
- trudności w stawianiu granic,
- zaniedbywanie własnych potrzeb,
- poczucie winy przy próbie zadbania o siebie,
- utożsamianie miłości z poświęceniem.
Współuzależnienie często rozwija się stopniowo i bywa społecznie wzmacniane – zwłaszcza w kulturze, gdzie poświęcenie, cierpliwość, uległość w relacji są postrzegane jako cnota.
„Jak siebie samego” – zapomniana część
przykazania
Kluczowym elementem przykazania jest fraza „jak siebie samego”. W sensie psychologicznym oznacza ona, że miłość do drugiego człowieka powinna być oparta na zdrowej relacji z samym sobą.
Osoba współuzależniona często:
- nie zna swoich potrzeb lub nie uważa ich za ważne,
- doświadcza obniżonego poczucia własnej wartości,
- definiuje siebie poprzez bycie potrzebną,
- odczuwa lęk przed odrzuceniem, jeśli przestanie „ratować”.
W takim kontekście „miłość” przestaje być relacją dwóch autonomicznych osób, a staje się strategią regulowania własnego lęku i poczucia wartości.
Miłość a kontrola – cienka granica
Współuzależnienie bywa mylone z empatią i oddaniem. Jednak z psychologicznego punktu widzenia różnica jest zasadnicza.
Zdrowa miłość:
- respektuje granice,
- zakłada odpowiedzialność każdej osoby za własne decyzje,
- pozwala drugiemu doświadczać konsekwencji jego wyborów,
- nie wymaga rezygnacji z własnej tożsamości.
- Współuzależnienie:
- polega na nadmiernym chronieniu przed konsekwencjami,
- podtrzymuje destrukcyjne zachowania (np. usprawiedliwianie picia),
- prowadzi do wyczerpania emocjonalnego i fizycznego
- tworzy relacje opartą na leku i kontroli
Paradoksalnie, nadmierne „ratowanie”, „litowanie się” utrudnia osobie uzależnionej konfrontację z problemem. Miłość bez granic przestaje być pomocą – staje się formą podtrzymywania choroby. Najlepszym sposobem pomocy uzależnionej osobie jest interwencja.
Psychologiczne źródła współuzależnienia
Korzenie współuzależnienia często sięgają wczesnych doświadczeń rodzinnych. Osoby wychowywane w środowisku nieprzewidywalnym, z deficytem emocjonalnej dostępności opiekunów, uczą się, że:
- bezpieczeństwo zależy od zaspokajania potrzeb innych,
- konflikt zagraża więzi,
- własne emocje należy tłumić.
W dorosłości schemat ten powtarza się w relacjach partnerskich. Miłość zostaje utożsamiona z czujnością, nadodpowiedzialnością i poświęceniem.
Zdrowa interpretacja przykazania
W kontekście współuzależnienia przykazanie można odczytać jako wezwanie do równowagi:
Kochaj bliźniego – ale w taki sposób, w jaki kochasz siebie.
Oznacza to:
- uznanie własnych granic,
- prawo do odpoczynku i odmowy,
- świadomość, że nie jesteśmy odpowiedzialni za wybory drugiej osoby,
- gotowość do wspierania bez przejmowania kontroli.
Miłość nie polega na znoszeniu przemocy, manipulacji czy chronicznego chaosu. Dojrzała miłość zakłada wzajemność i odpowiedzialność.
Proces zdrowienia
Wyjście ze współuzależnienia to proces, który obejmuje:
- psychoedukację (zrozumienie mechanizmów uzależnienia i współuzależnienia), na mojej stronie, w zakładce WIEDZA znajdziesz wiele edukacyjnych artykułów. Korzystaj.
- pracę nad poczuciem własnej wartości,
- naukę stawiania granic,
- rozwijanie autonomii emocjonalnej,
- psychoterapię indywidualną lub grupową.
Zdrowienie nie oznacza porzucenia bliskiej osoby, lecz zmianę sposobu funkcjonowania w relacji. Czasem jednak oznacza także decyzję o odejściu – gdy relacja zagraża zdrowiu psychicznemu lub fizycznemu.
Zobacz jak interpretują przykazanie: “Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”, panie z mojej grupy terapeutycznej online.
👱♀️ Rozumiem to jednoznacznie – miłość do innych powinna się zaczynać od miłości do siebie. To trudna sztuka. Ale jeśli się nie nauczę kochać siebie, jeśli nie obdarzę siebie czułością, wrażliwością, nigdy nie będę wiedzieć, jak to jest kochać innych naprawdę.
👱♀️ 1) Traktować innych tak, jakbym ja chciała być traktowana. I od innych wymagam tego samego, no ale jak to życie – często się tu spalam.
2) Mam kochać siebie – dbać o własne zasoby, bo tylko wtedy mogę być „użyteczna” i otwarta dla świata.
3) Postawić znak równości Ja = Ty,
moje potrzeby, emocje, uczucia, moje zdrowie, moja praca są tak samo ważne jak Twoje. Znak większości/mniejszości w którąkolwiek stronę zawsze nie jest dobrym rozwiązaniem.
👱♀️ Przez wiele lat opacznie rozumiałam to przykazanie. Byłam wychowywana przez rodziców w duchu bycia dla innych, poświęcania się. Taki był również przekaz Kościoła. Miłość do innych rozpoczyna się od miłości do siebie.
Często powtarzam sobie słowa, „żeby siebie dać, trzeba siebie mieć”.
👱♀️ W równym stopniu. Kochać siebie i bliźniego. Bez poświęcania się drugiemu kosztem siebie. Ale też bez egoizmu , że ja teraz jestem najważniejsza , nie zważając na innych .
👱♀️ Traktować innych jak i siebie. Najpierw zacząć od siebie
pokochać siebie to i innych będę inaczej traktować.
👱♀️ Jak się nie pokocha/zaakceptuje najpierw siebie, to nie będzie możliwe zdrowo kochać bliźniego.
👱♀️ To tak jak czytając pismo święte interpretuje się je na swój sposób i czasami można opacznie zbyt dosłownie zrozumieć, a gdy się doczyta prawdziwe znaczenie i opisy np. mądrych teologów to zmienia się perspektywa. Dla mnie to przykazanie mówi rzecz najważniejszą nie rób drugiemu co tobie nie miłe. I tym się w życiu staram kierować, ale teraz już stawiam znak równości i wiem, że ja również jestem ważna i to myślę jest dla mnie lekcją, którą staram się odrabiać i jestem za nią wdzięczna.
👱♀️ Kochać siebie i drugiego na równi. Czuć swoje potrzeby, granice tak samo jak innego.
Podsumowanie
„Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego” nie jest wezwaniem do samozatracenia. Z perspektywy psychologii relacji to raczej przypomnienie o równowadze między troską o innych a troską o siebie.
Współuzależnienie pokazuje, jak łatwo miłość może zostać zniekształcona przez lęk, niską samoocenę i potrzebę kontroli. Zdrowa miłość nie wymaga poświęcenia własnej tożsamości. Przeciwnie – wymaga jej obecności.
Bo dopiero gdy człowiek potrafi kochać siebie w sposób dojrzały, może naprawdę kochać drugiego – bez lęku, bez kontroli i bez utraty siebie.
Tu masz moje poradniki psychologiczne, z których skorzystało już ok 150 osób współuzależnionych

